-Oczami Harry'ego-
Dochodził pół mrok, Jest dobre kilka godzin po operacji. Siedziałem na krześle obok jej łóżka nachylony nad jej dłonią którą ściskałem tak mocno jak oczy aby nie uronić ani jednej łzy kiedy się obudzi. Muszę być silny.
Moja mama była cały czas przy nas. Popatrzyła na mnie i na leżącą w łóżku moją anielicę. Uśmiechała się, po czym mocno zacisnęła oczy. Milczeliśmy, w sali było słychać tylko dźwięk aparatu pokazującego tętno. Podniosłem dłoń dziewczyny i pocałowałem ją od zewnętrznej strony. Anne wtedy przerwała ciszę.
A- Kochanie...- Kładąc mi dłoń na ramię.
Ciężko było mi oderwać wzrok od mojej dziewczyny. Spała. Do mojej głowy nachodziły najgorsze rzeczy, które nie mogły się wydarzyć. Oderwałem wzrok i powędrowałem oczyma w wzrok mojej mamy. Jej oczy były zapłakane. Przytuliłem ją jak tylko ciepło mogłem, próbując nie uronić łzy. Widziałem, że próbuje być silna. Ale coś w niej pękło tak samo jak we mnie. Po chwili odsunęła się i roztrzęsiona zaczęła ocierać momentalnie łzy.
A- Idę po kawę, chcesz coś do picia? - wciąż to robiła, widziałem, ze jest jej bardzo ciężko. Tylko nie bardzo rozumiałem czy to z powodu Walishy czy z tego jak ja to przeżywam. Pozwoliłem jej odejść uciskając jej dłoń i kiwając głową mówiąc cicho:
- Jedź do domu, wyśpij się, jakby coś się działo, będę Cię informował.
Przystanęła, i założyła ręce na brzuch. Stała tak przez dłuższą chwilę po czym jej wzrok zjechał na swoje stopy. Podchodziła do mnie małymi kroczkami lekko uśmiechając się pod nosem. Kiedy była już blisko mnie, lekko podniosła głowę i zerknęła na leżącą dziewczynę. Momentalnie dała głowę z powrotem w dół i podniosła ją do góry patrząc głęboko w moje oczy.
A- Chyba nie myślisz sobie, że zostawię was w takich chwilach. Pytałam, czy chcesz do picia. - Odwróciła się i wyszła z sali. Mijając futrynę drzwi od sali obróciła się jeszcze na moment spoglądając na moją dziewczynę.
A- Cholernie do siebie pasujecie. - I wyszła.
***
Tydzień później
To był najtrudniejszy w moim życiu czas. Lekarze dziś w nocy zaczęli ją wybudzać. To dziwne, ze tak długo to trwało. Ale bali się, że będzie bardzo cierpiała.
Siedziałem koło jej szpitalnego łóżka czekając na przybycie mojej mamy. Trzymałem jej malutką rączkę w mojej dłoni. Była bardzo zimna. Nagle poczułem jakby mnie lekko ścisnęła, w ułamku sekundy, mój wzrok przeniósł się na ekran na którym pokazywało tętno. Było w porządku, skierowałem oczy na śnieżnobiałą buzię tego małego potworka. Jej powieki zacisnęły się. W tym momencie do sali weszła moja mama. A Waliyha otworzyła swoje piękne oczy. Ciężko mi opisać moją radość.
Mama stanęła przy kończącym się łóżku i spojrzała na delikatne rysy dziewczyny. Posłała jej ciepły uśmiech i powiedziała:
A- Witamy z powrotem. - Łzy cisnęły się jej do oczu po czym dodała
- Pójdę po lekarza za pięć minut, a teraz was zostawiam.
Wyszła.
- Oczami Walishy-
Otworzyłam powieki. Zbierałam się do tego dobre kilka minut. Do moich uszu dochodziły jakieś dźwięki, ale nie były one naturalne. Kiedy doszło wszystko do normy, postanowiłam zrobić ten krok i otworzyć oczy. Zobaczyłam biały sufit, po lewej stronie siedział Harry który miał szczęście w oczach, a na uśmiech zaistniał mu wtedy niesamowity rząd białych ząbków. Byłam nieprzytomna, ale wiem, że cały czas był ze mną. Myślałam o nim, śniłam o nim. Czekałam na lekarza, aby się dowiedzieć co z dzieckiem. Ale zanim przyszedł lekarz, chłopak mnie już poinformował. To oczywiste, łzy spływały mi ciurkiem, ale nie mogłam się powstrzymać od pytania kim była ta kobieta która mnie tak zaintrygowała kiedy się przebudziłam. Bez wahania szybko odpowiedział mi że to jego mama. Było mi ciężko dojść do tego, że na pewno nie zrobiłam na niej dobrego wrażenia. Choć tak bardzo mi na tym zależało jeszcze przed tym nieszczęśliwym wypadkiem.