piątek, 28 listopada 2014

Rozdział VI

H- Jak to nie możemy?
W- Daj spokój... Niedawno się poznaliśmy... Po za tym, co będzie jak ktoś nas zobaczy? Świetny nagłówek do gazety '' Upadła modelka i piosenkarz z One Direction całujący się na balu dla gwiazd'' Zapewniam Cię, że nie kupiłabym tej gazety. Ale twoje fanki tak. Stałabym się jeszcze większą szmatą niż jestem. A dziewczyny które mnie nigdy nie widziały jeździłyby mnie od najgorszych. Nie chcę przeżywać tego.
 Loczka chyba trochę zamurowało jak mu to powiedziałam.
Stał na przeciwko mnie i patrzył się głęboko w oczy chwytając moją dłoń i lekko pociągając oddalając się od sali bankietowej.
Weszliśmy w długi korytarz... weszliśmy do windy.
Wtedy Harry popchnął mnie na ścianę i zaczął namiętnie całować zaczynając od ust po obojczyki... Odepchnęłam go od siebie i zrobiłam mu to samo co on zrobił mnie. Po chwili winda stanęła na 11 piętrze. Chłopak pochylił się nade mną i powiedział:
- Mam zarezerwowany tu pokój.
Złapałam go za rękę po czym poprowadził mnie do swojego apartamentu. Zanim się nie obejrzałam Harry znów powtórzył to co w windzie tylko tym razem już na łóżku. Zrobiło się gorąco, nasze ciała zaczęły się zbliżać, a usta nie rozłączały się.


W- Wiesz, że nie powinniśmy tego robić?
H- Nikt nas nie zobaczy, nie masz się czego bać.
W- Ale raczej ty powinieneś
H- Ohhh tak? Niby czego? Ciebie?
 I znów wpadłam w obłęd. Kocham jego oczy! 

 Rzuciłam się na niego, dziwię się sobie, że tak szybko zaczęłam go kochać. Myślałam, ze jestem dziewczyną bez uczuć...bez serca. Jak się okazuje byłam dziewczyną bez rozumu. 

Robiło się coraz cieplej i agresywniej. W pewnym momencie zaczęłam mu wbijać paznokcie w plecy. 
Godzinę później było już po wszystkim. Leżeliśmy w łóżku, a brunet drapał mi delikatnie plecy.
H- Chyba powinniśmy iść na dół na bankiet. Zaraz będzie najważniejsza część.


W- No racja. Już zbieramy się...
Poszłam się ubrać, a Harry jeszcze leżał w łóżku.
Kiedy byłam już gotowa on w ciąż w nim siedział i patrzył w wielkie okno będące na całą długość apartamentu.
W- Harry? A ty nie idziesz?


H- Już już idę. Tak sobie myślę... 
W- Myślisz, że co?
H- Niezła jesteś w te klocki...
W- A ty jesteś chamski.
Loczek popatrzył na mnie i zaraz skierował znów wzrok na okno.
H- Czy jak to robiliśmy czy myślałaś o tym, ze ktoś mógłby nas podglądać?
W- O czym ty mówisz?
H- Przed chwilą zauważyłem paparazzi na jednym z dachów hotelu obok...
W- Kurwa! Ale wpadliśmy!
H- Nie panikuj...
W- Nie panikuj? Jak mam w tym momencie nie panikować? Będę świeciła dupskiem w każdej plotkarskiej gazecie! Jak ja wyjdę z domu?!
H- Chcę, abyś pokazywała się wszędzie ze mną i ze mną zamieszkała.
W- Ty tak serio czy żartujesz?
H- Mówię całkiem na poważnie. 
Wstał z łóżka i zaczął na nowo się ubierać. 
H- Chodźmy już bo będą się martwili...