W- Daj spokój... Niedawno się poznaliśmy... Po za tym, co będzie jak ktoś nas zobaczy? Świetny nagłówek do gazety '' Upadła modelka i piosenkarz z One Direction całujący się na balu dla gwiazd'' Zapewniam Cię, że nie kupiłabym tej gazety. Ale twoje fanki tak. Stałabym się jeszcze większą szmatą niż jestem. A dziewczyny które mnie nigdy nie widziały jeździłyby mnie od najgorszych. Nie chcę przeżywać tego.
Loczka chyba trochę zamurowało jak mu to powiedziałam.
Stał na przeciwko mnie i patrzył się głęboko w oczy chwytając moją dłoń i lekko pociągając oddalając się od sali bankietowej.
Weszliśmy w długi korytarz... weszliśmy do windy.
Wtedy Harry popchnął mnie na ścianę i zaczął namiętnie całować zaczynając od ust po obojczyki... Odepchnęłam go od siebie i zrobiłam mu to samo co on zrobił mnie. Po chwili winda stanęła na 11 piętrze. Chłopak pochylił się nade mną i powiedział:
- Mam zarezerwowany tu pokój.
Złapałam go za rękę po czym poprowadził mnie do swojego apartamentu. Zanim się nie obejrzałam Harry znów powtórzył to co w windzie tylko tym razem już na łóżku. Zrobiło się gorąco, nasze ciała zaczęły się zbliżać, a usta nie rozłączały się.
W- Wiesz, że nie powinniśmy tego robić?
H- Nikt nas nie zobaczy, nie masz się czego bać.
W- Ale raczej ty powinieneś
H- Ohhh tak? Niby czego? Ciebie?
I znów wpadłam w obłęd. Kocham jego oczy!
Robiło się coraz cieplej i agresywniej. W pewnym momencie zaczęłam mu wbijać paznokcie w plecy.
Godzinę później było już po wszystkim. Leżeliśmy w łóżku, a brunet drapał mi delikatnie plecy.
H- Chyba powinniśmy iść na dół na bankiet. Zaraz będzie najważniejsza część.
W- No racja. Już zbieramy się...
Poszłam się ubrać, a Harry jeszcze leżał w łóżku.
Kiedy byłam już gotowa on w ciąż w nim siedział i patrzył w wielkie okno będące na całą długość apartamentu.
W- Harry? A ty nie idziesz?
H- Już już idę. Tak sobie myślę...
W- Myślisz, że co?
H- Niezła jesteś w te klocki...
W- A ty jesteś chamski.
Loczek popatrzył na mnie i zaraz skierował znów wzrok na okno.
H- Czy jak to robiliśmy czy myślałaś o tym, ze ktoś mógłby nas podglądać?
W- O czym ty mówisz?
H- Przed chwilą zauważyłem paparazzi na jednym z dachów hotelu obok...
W- Kurwa! Ale wpadliśmy!
H- Nie panikuj...
W- Nie panikuj? Jak mam w tym momencie nie panikować? Będę świeciła dupskiem w każdej plotkarskiej gazecie! Jak ja wyjdę z domu?!
H- Chcę, abyś pokazywała się wszędzie ze mną i ze mną zamieszkała.
W- Ty tak serio czy żartujesz?
H- Mówię całkiem na poważnie.
Wstał z łóżka i zaczął na nowo się ubierać.
H- Chodźmy już bo będą się martwili...




